Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Earlier
  2. Dodam, że ten najlepszy wykres przebiegu choroby jest sporządzony przez jakiegoś naukowego imbecyla. Otóż jeśli popatrzymy na wykres czerwony, rumień wędrujący wiadomo, że pojawia się do 30 dni oraz trwa 3-4 tygodnie więc wykres powinien być trójwymiarowy informować o początku końcu choroby albo czasie trwania., co do pozostałych wykresów podobnie to fack jakiegoś naukowego imbecyla. Taki wykres może przedstawiać rozkład prawdopodobieństwa początku choroby ale musiał by być unormowany do 0.8 (pole pod wykresem) a skala 100% jest na co potrzebna? Po prostu osoba rysująca ten wykres nie maiła pojęcia co to funkcja, rozkład prawdopodobieństwa a co dopiero mówić o lekach które wam proponują. Takie zadanie: próba 100 osób ugryzionych, 80 pojawił się rumień. 10 pojawił się rumień w pierwszym tygodniu, 50 w drugim tygodniu, 20 w trzecim tygodniu. Po unormowaniu podzieleniu przez 100 możemy dostać coś takiego jak na wykresie, ale 80% nie będzie na osi odciętych co sugeruje te 80% przypadków tam będzie 0,5, a całka z rozkładu to te 0.8. Czyli prawdopodobieństwo, że osobie ugryzionej pojawi się rumień. Dodatkowo u tych którym pojawił się rumień w pierwszym tygodniu u 2 osób trwał 3 tygodnie a u 8 osób 4 tygodnie, w drugim tygodniu 10 osób trzy tygodnie 40 osób 4 tygodnie, w trzecim tygodniu u 5 trwał 3 tygodnie a u 15 trwał4 tygodnie. Nie da się tego przedstawić na takim wykresie. Taki przebieg choroby można może jako tako modelować za pomocą łańcucha markowa. Co może proponować wam naukowy debil, dać trutkę którą truli ż...w w obozie i dlatego tak potem wyglądali teraz się na nas za to mszczą. Przed leczeniem boreliozy zaglądnij na oddział onkologii a zobaczysz jaki jest poziom medycyny i w jakim świecie żyjesz !!!
  3. Witam Polaków i Słowian U mnie w czasie jak jeszcze był rumień po kleszczu zaczęły się problemy ze snem, nocne poty obniżona temperatura 36C odczucie osłabienia i zimna 12-14 godzin spędzałem w łużku. Po zniknięciu rumienia sytuacja nie poprawiał się że w końcu w 5 tygodniu nakłoniło mnie to do wzięcia dexocycliny, której wziąłem trzy tabletki po tym dostałem wysypki i tabletki trafiły do toalety. Po tabletkach była poprawa dwa dni. Dalsze dwa tygodnie kryzysu i w 7 nastąpiła poprawa tak, że obecnie czuje się dobrze. Przez cały okres piłem czystek nalewka ze szczeci do czasu problemów z wątrobą, nalewkę czarny orzech z piołunem i goździkiem od 6 tygodnia, do tego dużo witaminy C o raz D z mk7. W 5 tygodniu przed tą dexocyclina zrobiłem morfologię i mocz wszystkie wyniki w normie poza niewielkim podwyższeniem monocytów. W 7 tygodniu Test Elista IGM 7.3 (-) IGG 17.75 (niejednoznaczny) norma >16 16-22 >22 Lekarz rodzinny twierdzi że samowyleczenie może się zdarzyć ale bardzo rzadko. Lek Kaliszczak 6 tydzień choroby Rzeszów Pro Familia poinformował mnie, nie ma koinfekcii bo dobre wyniki morfologii, zapisał 25 dni Ceftraiaxone 500mh 2x dziennie. Mam uczulenie na penicylinę oraz dexocyklinę dobrej szwedzkiej firmy i jest dobrze oczyszczony nie jak jak inne antybiotyki za 6zł. Oczywiście nie biorę tej trutki bo można po tym obleźć ze skóry, stracić wątrobę jelita jak i szpik kostny, srać krwią tak pisze w ulotce. Dodatkowo dowiedziałem się że sam nie doje do siebie i odstanę zapalenia narządów wewnętrznych pogorszy mi się wzrok zapalenie stawów itd. W miedzy czasie przeszukuje internet i szukałem czy można samemu się wyleczyć bez antybiotyku tylko przy wsparciu ziołami. Znalazłem artykuł naukowy o przebiegu Boreliozy z niego zamieszczam wykres. Z wykresu wynika, że rumień występuje od ukąszenia do 1 miesiąca w 80%-90% przypadków. wtedy też można wykryć krętki wykres niebieski u dołu (potem już ich w organizmie nie znajdziesz). Od 1 do 3 miesiąca pojawiają się zaburzenia neurologiczne w 20 %przypadków. W późnym okresie 4 -12 miesięcy mogą pojawić się dwa rodzaje zaburzeń Mięśniowo szkieletowe 60% przypadków oraz późne neurologiczne 10% przypadków po 12-13 miesiącach tylko 10-15 % chorych odczuwa dolegliwości. to znaczy 90% dochodzi do siebie samoczynnie następuje samouleczenie. Niestety choroba trwa bardzo długo do 10-12 miesięcy. Taki sam wynik 90% wyjdzie nam jeśli skorzystamy z faktu, że w społeczeństwie 10% ludzi ma przeciwciała i nie choruje a w śród leśników 50%. W Polsce to 3 600 000 osób. Te osoby które są leczone trutką to 10 000 rocznie powiedzmy od 30 lat bo przed 1990 nie znali tej choroby. Stąd mamy w Polsce 300 000 leczonych antybiotykami i chorujących na chroniczna boreliozę. 3 600 000/300 000 = 12% wszystkich mających styczność z krętkiem. Według mnie to właśnie leczenie tymi medycznymi trutkami powoduje dalsze konsekwencje. Jak by wyglądał powyższy wykres jeśli w ciągu tych 12 miesięcy kiedy organizm walczy z chorobą podać mu truciznę, która osłabia układ immunologiczny uszkadza wszystkie narządy w organizmie ??? Czy jest ktoś kto choruje na przewlekłą boreliozę i nie brał antybiotyków przez 3-4 tygodnie ??? Ja choć jestem wrogo nastawiony do trucizn medycyny wstawałem w nocy zlany potem i miałem już łykać ale na szczęście odkładałem to do rana. Choć trzy dawki trucizny przyjąłem na szczęście reszta wylądowała w sraczu i tak wam radzę. Dlatego mają tu ogromne pole do popisu specjaliści z bio rezonansem, plazmą i ziłami które to metody nie działają ale pacjent sam dochodzi do siebie oraz innymi wynalazkami. Można na tym nieźle zarobić, jak ktoś jest chory dwa tygodnie to leci do konowała w przypadku gorączki Covidowej wystarczy 3 dni a tu taka gratka dla konowałów i pożal się boże znachorów 12 miesięcy pola do popisu. Według mnie koncerny farmaceutyczne mogą maczać palce w dystrybucje ziół bo już przecież chcieli zabronić ich dystrybucji, to dlaczego nie dodawać do ziół czegoś co wzmocni objawy choroby jak to jest z lekami (które potwierdzają diagnozę) i na tym zarobią a klient i tak do nich przyleci i weźmie legalną trutkę. Przecież wiadomo co robią z marihuaną , czym ją zaprawiają podobnie jak dopalacze tak, żeby załatwić młodych ludzi. Ja sam nie kupiłem marihuany tylko ją sam wyhodowałem bo bałem się że tym co sprzedają się załatwię (według mnie 6 na 10 ziół może być zaprawionych jakimś syfem). Marihułaną leczyłem się 6 lat temu po wstrząsach po penicylinie (otruty przez konowałów) i wtedy to miałem objawy boreliozy totalne osłabienie, problemy kardiologiczne po pół roku jak skończył się jod w organizmie, włosy rosły mi dwa razy szybciej bule mięśni, pół roku nie przespałem całej nocy, nocne poty ale testy boreliozy były ujemne, po tym dwa lata dochodziłem do siebie odwiedziłem dzisięciu kardiologów, jak bym jadł to co mi zapisują nasennego i psychotropy to chyba bym był już trupem. Tak jak z katarem ile trwa katar leczony tydzień a nie leczony też tydzień to idź do ż.........o konowała to potrwa dwa lata. Polecam filmy Adama Szydłowskiego o oszustwach medycznych: https://www.youtube.com/watch?v=xJRbJWpyy7g https://www.youtube.com/watch?v=Dg79IGsOIwY&t=528s https://www.youtube.com/watch?v=8GvW4hlYRyI https://www.youtube.com/watch?v=h4FGvMG9yEc Oni stosują różne metody zarażania rozpylanie smarowanie klamek klawiatur napromieniowanie mikrofalą, tak wiec zastanów się czy nie jesteś niewygodny dla kogoś w pracy z kim pracujesz i czy twój system odpornościowy nie jest osłabiony z powodu innych przyczyn, kto częstuje się ciastkami czy herbatą jakimi korytarzami chodzisz. Testy mogą dawać wynik zależny od tego kim jesteś i w jakiej bazie się znalazłeś bo maszyny wykonujące testy są podłączone do internetu a analityk wpisuje pesel pacjenta wykonując badanie. Badź co bądź była przeprowadzona zmasowana komputeryzacja systemu służby zdrowia a oni nie mieli by takiej władzy jeśli nie stosowali by tak barbarzyńskich metod bo nie są mondżejsi tylko to zwykli okaleczeni i ograniczeni bandyci. Takimi metodami doprowadzili USA do upadku i teraz dolarem można podetrzeć sobie dupę. Pozdrawiam Polaków i Słowian
  4. Moja córka 18 lat, dopiero zaczyna swoją drogę... Od dwóch lat bóle stawowe. Coraz częstsze mocniejsze. Bieganie po lekarzach, reumatolog. Nic. Sama na to wpadłam, wynik, pozytywny. Doxycyklina 4 tygodnie. Początkowo Wow, nie boli... Ale po 3 tygodniach bóle wracają. Dla zakaznika bolerioza jest już wyleczona... Szukamy teraz dobrego lekarza który die zajmie córka. Jesteśmy z Dolnego Śląska i trochę ciężko z tym.
  5. https://m.youtube.com/watch?v=tvSx9A5eHYo https://m.youtube.com/watch?fbclid=IwAR18JMH5FN04vY9Lz37JKaMFykXYqDmNc9uxoAdsfSNrSN7NZOcfV8IeIZs&v=LfC0re9KJrE&feature=youtu.be https://m.youtube.com/watch?v=ZdiO6E3CwL8
  6. Aga

    Borelioza

    Wiyam.Robiłam wyniki na boreliozę wynik wyszedł dodatni IGM 89.69 czy to powod do nie pokoju, proszę o odpowiedz?
  7. Aga

    Borelioza

    Wiyam.Robiłam wyniki na boreliozę wynik wyszedł dodatni IGM 89.69 czy to powod do nie pokoju, proszę o odpowiedz?
  8. Bardzo przepraszam, że się nie odzywałam. Żyję. Choć nie było łatwo i nie jest. Bardzo długa opowieść mnie czeka.
  9. Szczerze to dzisiaj sobie przypomniałem o tym dzienniku. Nic nie wrzucam bo czuję się lepiej i trochę się wkręciłem w robienie codziennych spraw. Szczerze to dawno się tak dobrze nie czułem. Nie wiem czego to zasługa konkretnie ale prawdopodobnie wszystkiego po trochu. Trzymam się tego co ustaliłem i tyle. Ogólnie mówiąc to mocno dbam o organizm pod każdym kątem. Ostatnio dostałem paczkę ciastek, takich typowych marketowych, to wylądowały w śmietniku. Tyle na dziś :)
  10. Aktualizacja: coraz bardziej dochodzę do tego i przekonuję się, że chyba mam herxy, tzn. gdy zaczynam brać dużą ilość ziół to często zaczynam mieć różne dziwne stany, jakich nigdy wcześniej nie miałem - objawy jakby grypowe, osłabienie itp, mija maksymalnie doba i wszystko wraca do normy. Albo czuję się w mojej ocenie bardzo dobrze, a za godzinę coś mnie nagle łamie, takie ze skrajności w skrajność. No i przez to nie szaleję z ziołami, szczególności z podstawowym Buhnerem (adrografis, vilcacora, rdest). Ale generalnie jest nienajgorzej, można powiedzieć nawet, że dobrze bo nie jestem wyeliminowany z życia codziennego i mogę w miarę normalnie funkcjonować. Ale sam już widzę, że muszę się pilnować - chwila rozluźnienia i objawy szybko wracaja. Także reasumując - stosuję zioła, ale nie ładuję ich non stop wszystkich na raz, czasem robię przerwy, obserwuję organizm, wyciągam wnioski. Tyle na dziś.
  11. W ciągu ostatnich dni pojawił się 1-dniowy kryzys który praktycznie wyeliminował mnie tego dnia z funkcjonowania, w którym odezwały się mocno zatok i niesamowity ból głowy, który nie minął nawet po tabletce przeciwbólowej, których generalnie unikam jak ognia i biorę tylko kiedy NAPRAWDĘ muszę. Także wleciał sinupret + płukanie zatok solą fizjologiczną i problem minął. Trochę szok, że tak łatwo problem minął. A co do serca to już stosuję normalnie gruaranę i różeniec i nie ma najmniejszego problemu. Ale to chyba ważne dlatego o tym napiszę - przez ostatnie kilka miesięcy praktycznie nie spożywałem jajek. Ostatnio trafiłem na wywiad ze Stanisławem Szczepaniakiem, w którym mówił, że to jedyne pożywienie, które posiada 20 aminokwasów, oraz na film z Adolfem Kudlińskim, który opowiada o tradycyjnych metodach leczenia i także mówił o jajkach w kontekście leczenia objawów miażdżycowych i problemów z sercem - aby stosować 5 jajek dziennie. I tak też robię i dawno nie czułem takiej poprawy w samopoczuciu jak ostatnie 2 dni, a jajka spożywam może od tygodnia. Dodatkowo pojawiła się soplówka jeżowata z rana na pobudzenie myślenia (ona chyba też jest w Buhnerze o ile dobrze kojarzę). Wracam powoli do stosowania ziół w pełnym zakresie, czyli ta lista z pierwszego postu.
  12. Ostatnie dni to ograniczenie ziół żeby organizm odpoczął. Nie mogłem się oprzeć stosowaniu pobudzaczy (guarana, różeniec) i mimo, że pisałem w ostatnim wpisie, że robię przerwę, to już w środę guarana była grana. Ale problemów z sercem nie było, tzn mam takie permenentne pobudzenie układu sercowego i rzeczy z nim związanych ale nie było tych przesadzonych skutków ubocznych co miałem ostatnio. No i ostatnie 2 dni były całkiem OK, natomiast ostatnia noc to dramat, nie wiem, może przesadziłem w dzień z guaraną. A dzisiejszy dzień to tak jakbym wrócił z Woodstocku po tygodniu picia. Koncentracja nie istnieje i czuję takie jakby rozbicie, podenerwowanie itp. Dziś wracam do stosowania ziół na konkretnie. Czyli Buhner podstawowy 3x dziennie + pare ziół z rozszerzonego typu nalewka z głogu.
  13. Dzisiaj powrót do kuracji w pełnej okazałości z wyjątkiem pobudzaczy czyli różeńca górskiego i guarany. Samopoczucie nienajgorsze, serce już nie męczy i jest to ewidentnie od momentu gdy odstawiłem pobudzacze. Także dzięki notowaniu odniosłem pierwszy mały sukces bo wiem co mi szkodzi, dlatego przynajmniej na jakiś czas idzie w odstawkę. Bo tak szczerze to jestem trochę zdziwiony - wcześniej aż tak guarana z różeńcem na mnie nie działała. Ale może one weszły w synergię z innymi substancjami i dlatego takie działanie. A trochę tego biorę. Aktualnie w ciągu dnia spożywam jedynie mocny napar z zielonej herbaty, on trochę pobudza a trochę relaksuje przez zawartość l-teaniny, a przede wszystkim dobrze koncentruje i motywuje do działania. Ale też nie jest tak, że układ sercowo naczyniowy mi nie doskwiera w ogóle - gdy się budzę to nawet nie próbuję dalej zasnąć bo się nie da, czuć cały czas puls który po prostu nie daje zazsnąć chocbym chciał.
  14. Dzisiaj mała przerwa od większości ziół, bo jest teoria, że przeciążam organizm, dlatego objawy mi się tak zwiększają. W sensie być może to herx. Albo po prostu organizm walczy i tak reaguje. Na gardle wczoraj zacząłem czuć dyskomfort, do tego lekki ból, także wleciał olejek z oregano. Po prostu nie chcę żeby coś mnie rozłożyło. Zauważyłem, że olejek dodatkowo odblokowuje mi w jakimś stopniu zatoki i zaczęły płuca mi się oczyszczać, tzn. wypluwam od czasu do czasu brązową flegmę, co według mnie jest efektem palenia w przeszłości. Normalnie na codzień nic nie wypluwam, dopiero gdy zacznę brać jakieś zioła, które pobudzają górne drogi oddechowe, i to nie ma znaczenia jak się czuję, czy dobrze (a tak czasem się zdarza), czy bardzo źle. Dlatego uważam, że to zawalone płuca po paleniu. Także chcę uderzyć w jakiś protokół regeneracji płuc, jeśli coś takiego istnieje, a jak nie istnieje to sam coś wymyślę. Generalnie to nie mogę powiedzieć, że czuję się dziś źle - jest stabilnie. Są objawy ale pozwalają realizować obowiązki dnia codziennego. Jedyne co zauważyłem - energia mi spada bardzo szybko. Także drzemki w dzień to ostatnio rutyna. Zielona herbata dodatkowo w zaparzaczu i można coś robić.
  15. Z postem nie ruszyłem ale na 100% chcę go przetestować bo mówi o nim wiele źródeł także COŚ na bank jest na rzeczy. Dzisiaj nie najgorzej, tzn objawy te co zwykle ale nie jestem przez nie unieruchomiony i mogę działać, przynajmniej w jakimś stopniu. Ostatnie dni to wsłuchiwanie się w serce i niemożność oraz brak chęci do codziennych działań. Nie brałem dzisiaj różeńca górskiego i guarany aby nie pobudzać serce i dało to poprawę. Przez jakiś czas zamierzam nie brać pobudzaczy bo wygląda na to, że źle na mnie ostatnio działają. A przecież nie o to chodzi - biorę je żeby zwiększyć produktywność i motywację do życia a efekt jest odwrotny. Ale głowa mnie muli i oczy pieką jak szalone, nie wiem czy to nie efekt wybijania bartonelli, a pierwszy raz w życiu biorę Houttuynię. Dodatkowo ostatnio zero ruchu i to na pewno też nie pomaga także od jutra spacery do lasu a jak dam radę - domowe treningi siłowe. Tyle na dziś, 30 wyświetleń mojego dziennika, jest grubo. Ale jak mówiłem, piszę to dla siebie. Edycja: zapomniałem wspomnieć, że dzisiaj wleciał jeszcze wywar z Vilcacory. Piszę o wszystkim bo potem będę analizował co jak na mnie wpływa.
  16. Od jakiegoś czasu mam zaburzenia pracy serca i nie wiem czym to spowodowane, trochę mnie to martwi bo zwykle miałem "tylko" szybkie bicie także ładuję głóg i krople nasercowe, mam nadzieję że to przejdzie. I zamawiam na dniach Stefanię z protokołu rozszerzonego, która jest niby typowo na serce i zobaczymy. Nigdy tak wcześniej nie miałem. Mam kilka teorii, że to albo przez boreliozę lub bartonellę, albo przez to, że długi czas paliłem, albo wszystko na raz bo też trzeba brać to pod uwagę. Dlatego karierę palacza zakończyłem ale jestem tak na siebie wkurwiony, że tyle lat paliłem, że nie da się tego opisać. Chciałbym pouprawiać sport żeby lepiej się poczuć ale przez to serducho tak jakby trochę się boję, czuję jednocześnie osłabienie i niepokój. No ale trzeba myśleć bo nie chcę czekać aż sam problem się rozwiąże, czyli objawy miną bo może miną a może nie. A jestem skazany tylko na siebie. Jeszcze do tego te pojebane czasy kowidowe, straszenie w mediach, a gdy ktoś faktycznie jest chory to każą mu leżeć i zbijać gorączke i czekać albo na wyzdrowienie, czyli aż organizm sam zwalczy albo na śmierć - czy tak powinna wyglądać służba zdrowia w walce z wirusem który sparaliżował cały kraj? Nie słyszałem, żeby lekarze polecali przy srowidzie jakieś zioła na wzmocnienie układy odpornościowego, ale w TV co pajac to mądrzejszy. Pozamykać wszystko ale czasem nie leczcie się bo może jeszcze wyzdrowiejecie i co wtedy??? Tym żałosnym akcentem kończę dzisiejszy wpis i przepraszam za przekleństwa ale to jest idealne odzwierciedlenie tego co czuję jak oglądam ten wszechobecny syf. Jak się sam o siebie nie zatroszczysz to giniesz jak pies i tyle, a cwaniaczki liczą kasę. Edycja wpisu: Właśnie czytam na stronie Buhnera, gdzie poleca on post, dlatego rozważam 3 dniowy post, ale jeszcze muszę to przemyśleć.
  17. Dzisiaj od rana niby w miarę dobre samopoczucie jak na mnie a potem masakra, rozdygotanie, pobudzenie nerwowe i jednocześnie senność i osłabienie, ale gdy się kładę to serce jakby chciało mi wyskoczyć ? Przez to dzień praktycznie bezproduktywny mimo że cały dzień próbuję coś zrobić ? Rozkojarzenie takie że pisząc to w połowie zdania zapominam co chciałem napisać. I teraz mogę jedynie gdybać czy to: efekt choroby efekt stosowania ziół i wybijania bakterii (herx) czy może "coś mnie łapie" innego, na przykład grypa albo wszystko razem czyli choroba + herx + coś mnie łapie dodatkowo No i w sumie nie dowiem się także jedyne co mi pozostaje to działać na własną rękę. Dobra, napiszę co biorę aktualnie. Część rzeczy stosuję pod lyme jako formę leczenia a część typowo pod objawy żeby je zniwelować i móc jakoś funkcjonować: Krople nasercowe Nalewka z głogu (Buhner rozszerzony) Mentat (mix ziół) Różeniec górski (Buhner rozszerzony) Boraks Slow mag b6 (kupiłem bo wszyscy polecają a takiego gówna w składzie dawno nie widziałem, chyba z 5 różnych wypełniaczy i przeciwzbrylaczy, dlatego więcej nie kupię) Glukonian cynku + glukonian miedzi (robiłem badanie włosa dlatego biorę) Olejek CBD Rdest japoński (Buhner podstawowy) Andrografis (Buhner podstawowy) Vilcacora (Buhner podstawowy) Gou Teng nalewka (Buhner podstawowy na neuroboreliozę) Houttuynia (Buhner na bartonellę) - mam książkowe objawy Bartonelli z pręgami na plecach łącznie Liv52 (mix ziół) Witamina D3 w kroplach 2 tys jednostek - biorę całą pipetę raz dziennie. Acetylocysteina (czyli czysta forma leku ACC, biorę gdy gorzej mi się oddycha) No i powiem szczerze że dopiero tworząc tą listę uświadomiłem sobie ile ja rzeczy biorę ? ? ? Od jutra dorzucam jeszcze Chlorellę i Spirulinę ale pierw o nich trochę poczytam. Ktoś gdzieś pisał żeby brać "sorbenty" podczas leczenia bo inaczej jest męczarnia i o tym też muszę poczytać. Stosuję jeszcze sport żeby dotlenić organizm i wypocić toksyny, faktycznie to mi bardzo pomaga ale dzisiaj objawy nasilone do tego stopnia, że nie dałem rady.
  18. Siema siema Będę tutaj notował co robię, co biorę i jak się czuję. Tydzień temu odpaliłem pierwsze zioła i witaminy. Jestem chory od dłuższego czasu. Traktuję ten dziennik jako osobisty notatnik. Kartkę czy zeszyt szybko zgubię, tego nie. Nigdy wcześniej się nie leczyłem. Piszę dla siebie dlatego nie będę owijał tego w piękne słowa czyli krótko i konkretnie.
  1. Load more activity
×
×
  • Create New...